Archiwum miesięczne Czerwiec 2016

Różności okołodworskie…

Nareszcie upał trochę zelżał, bo już wszyscy snuliśmy się zupełnie jak bez celu, i ludzie i zwierzęta. Trawa mi zżółkła, choć to tzw. Sahara i powinna być odporna na suszę, więc jej nie podlewam. Zresztą jak tu podlewać ponad 30.000 metrów kwadratowych trawnika? Jedno miejsce natomiast ma się dość dobrze i nie wymaga podlewania.  To moje rosarium, które założyłam 4 lata temu.  Większość parku „siedzi” na piaszczystej ziemi mazowieckiej, a ten jeden kąt ma wyjątkowo trochę gliny w sobie...

Czytaj więcej

Maryjka sur l’eau

W 1937 roku, na zdjęciach robionych przez Jana Chrzanowskiego, właściciela majątku radońskiego w latach 1932-1945, po raz pierwszy pojawia się figurka Matki Boskiej.  Stoi na zachód od dworu, pod niewielką brzózką.  Druga taka sama jest na wysepce na stawie za dworem, otulona wysokimi paprociami.  Próbuję domyślić się co kierowało Janem i Marią Chrzanowskimi, by te dwie kapliczki właśnie wtedy postawić...

Czytaj więcej

Młoda wdowa z czwórką dzieci…

Gdy pisałam ostatnio o moich kokoszkach, jedna z japoneczek wysiadywała już drugi tydzień w dawnej powozowni.  Ojciec dzieci, niewielki kolorowy kogucik, przyzwyczajony, że kurka szła z nim spać na gałęziach starego derenia i wiernie mu przez cały dzień towarzyszyła, był bardzo skonfundowany.

12916288_999280260155139_5475984251126339956_o

Jakoś swoim kogucim instynktem wyczuł, że ukochana jest w powozowni i stęskniony całymi godzinami dreptał niepewnie przed zamkniętymi drewnianymi wrotami wte i wewte...

Czytaj więcej

Never ending story

Gdy patrzę na rabaty bylinowe przed dworem to dochodzę do wniosku, że te moje roślinki są niczym księżniczka z bajki Andersena, która spała na dwudziestu piernatach, a i tak jedno ziarnko ją uwierało. I one chyba mają tak samo… Ciągle trzeba przy nich coś robić, a efekt nie zawsze daje w pełni zadowalające – przynajmniej mnie – rezultaty...

Czytaj więcej