Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień (wpis w kilku odsłonach: wstęp)

Dokładnie dwadzieścia lat temu, późnym wieczorem w środę 9 maja 2001 roku, w jednej z kancelarii notarialnych w Grodzisku Mazowieckim złożyłam swój podpis pod wielką wtedy dla mnie niewiadomą. Zakupiłam bowiem ruinę XIX-to wiecznego dworu w Radoniach, wsi położonej jakieś siedem kilometrów na wschód od Grodziska, a czterdzieści na zachód od stolicy. Akt notarialny opisywał go jako „zabudowaną nieruchomość o powierzchni 5,59 ha” , a dalej w tekście już obszerniej było s...

Czytaj więcej

Wiosenne pączkowanie

Tegoroczny marzec i kwiecień – choć tak wszyscy zgodnie narzekają, że ta wiosna coś się ociąga i droczy – nareszcie są takimi miesiącami jak je staropolskie przysłowia od wieków określały: W marcu jak w garncu i Kwiecień plecień bo przeplata… Te bowiem miesiące sadowią się na styku zimy i wiosny, raz pomiędzy chłodem ze śnieżnymi zawiejami i lodowatym wiatrem, a raz pomiędzy upalnym wręcz słońcem – i to często w godzinnych, a nawet i minutowych odstępach...

Czytaj więcej

Chleb mój powszedni

Chleba naszego powszedniego
daj nam Panie

Czy i Wam czasami też tak się zdarza, że nagle jakiś wyraz bez żadnego szczególnego powodu przykuwa Waszą uwagę?  I zaczynacie na niego patrzeć oczyma dziecka, które dopiero uczy się czytać? Wsłuchiwać w jego brzmienie? Rozdzielać na części składowe i odnajdywać jego pierwotne znaczenie?  Na przykład większość staropolskich imion niesie ze sobą takie dwuczłonowe treści, jak choćby Bogdan czy Bożydar, te tutaj wyrażające pewnie wdzięczność rodziców za...

Czytaj więcej

Oikophilia radońska

Jeśli pozna kto Radonie

Ten miłością do nich płonie

Bo niech każdy zauważy

Ile tu jest miłych twarzy

Dwór polski był przez wieki immanentną częścią naszego krajobrazu, częścią życia społecznego, kulturalnego, politycznego. Ten charakterystyczny budynek z białymi kolumnami, z pobielonym murem i olbrzymim, spadzistym, krytym gontem dachem nie był ot takim sobie zwykłym mieszkaniem polskiej szlachty.  Jego rola była o wiele ważniejsza...

Czytaj więcej

Pędy, płatki i listeczki czyli pandemiczny embarras de richesses

Jako, że dostaję ostatnio liczne zapytania, czy są powody dla których mój dworsko-parkowy blog wszedł w sezon troszkę ogórkowy, śpiesznie donoszę, że mamy się wszyscy dobrze, jesteśmy zdrowi i nie jest to związane z panoszącą się pandemią . Choć po chwili zastanowienia dochodzę jednak do wniosku, że pośrednio może i jest, ponieważ okazuje się, że widmo korona wirusa niechcący wyzwoliło we mnie uśpioną zapobiegliwość Ślązaczki – i to taką do n-tej potęgi...

Czytaj więcej

Rozterki na przedwiośniu

Jestem na tym bożym świecie już kilka dobrych dziesiątek lat, ale takiej zimy jak ta obecna jeszcze nie doświadczyłam.  Temperatura od jesieni utrzymywała się częściej powyżej niż poniżej zera, a śnieg padał raptem jakieś trzy razy i to po paręnaście (!) minut. Obecnie mamy końcówkę lutego, kiedy to zazwyczaj stawy radońskie były skute lodem, a ziemia solidnie zamarznięta na kilkadziesiąt centymetrów wgłąb, a ja patrząc na to co się dzieje w parku mam poważny dylemat...

Czytaj więcej

Roger Scruton: In memoriam

„Różnica między dobrym a złym autorem jest taka, że dobry autor (czy to w muzyce, czy w literaturze, czy w sztuce) potrafi przedstawić coś w taki sposób, że odbiorca widzi w tym swoją duszę”.

Roger Scruton

Gdy w niedzielę 12 stycznia zadzwonił do mnie mój mąż z wiadomością, że nasz przyjaciel Roger Scruton przegrał walkę z rakiem, przez pierwsze dni nie umiałam sobie znaleźć miejsca...

Czytaj więcej

Częstochowski ogrodnik, Sprawiedliwy wśród Narodów Świata

Gdzieś początkiem listopada skontaktował się ze mną p. Rafał Bryll, reżyser, z prośbą o spotkanie i rozmowę na temat możliwości nakręcenia filmu, w którym dwór radoński i jego pewni mieszkańcy z okresu II wojny światowej byliby głównymi bohaterami. Bardzo mnie ucieszyła ta propozycja, z całego serca jej przyklasnęłam i oczywiście obiecałam podzielić się wszelkimi dokumentami, jakimi na ten temat dysponuję.  Historia majątku radońskiego to niezwykle bogata historia...

Czytaj więcej

Retrospekcja: rok 2019

Rok 2019 zaczął się bardzo nietypowo, ponieważ Sylwestra roku 2018 spędziłam w szpitalu. Nietypowo jak dla mnie, bo zazwyczaj nie choruję. Miałam tzw. chirurgiczny brzuch, czyli było podejrzenie o wszystko: pęknięcie torbieli na jajnikach, zapalenie wyrostka, zespół jelita drażliwego i coś tam jeszcze.  Wylądowałam ostatecznie na oddziale chirurgicznym, choć poniewczasie przyszła diagnoza, że to ostre zapalenie dróg moczowych...

Czytaj więcej

Kiermaszowe reminiscencje

Grudzień jest dla mnie najbardziej pracowitym miesiącem roku.  Tak naprawdę zawsze taki był, ale od pięciu lat jest jeszcze bardziej intensywny. Bo poza imieninami mojej Mamy, urodzinami brata, Świętami Bożego Narodzenia i Sylwestrem, który jest jednocześnie naszą rocznicą ślubu, muszę w grudniu jeszcze znaleźć czas na przygotowanie kiermaszu...

Czytaj więcej